Serwis partnerski: BiznesForum.pl
Książki, Literatura, Poezja - Forum Książki
Książki, Literatura, Poezja - Forum Książki
Teraz jest 2014-12-20, 07:30


Strefa czasowa: UTC + 1








 [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Weiser Benjamin: Ryszard Kukliński - życie ściśle tajne
PostNapisane: 2007-03-19, 12:45 
Bibliofil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2006-03-11, 22:32
Posty: 3239
Lokalizacja: Londyn
Obrazek

Rozdział XI

Patriota czy zdrajca?
W pewien poniedziałkowy wieczór we wrześniu 1986 r. do piętrowego domu na przedmieściach Oakton w Wirginii zawitała niecodzienna procesja gości. Byli to sami oficerowie wywiadu z małżonkami. Podwozili się tam nawzajem, żeby zmniejszyć liczbę samochodów parkujących w cichej uliczce. Mimo że wieczór byt ciepły, a ogród obszerny, uroczystości odbywały się wewnątrz.

Gospodarz witał każdego z gości przy drzwiach. Sąsiedzi znali tylko jego przybrane nazwisko, przyjęte tuż po wyjeździe z Polski. Za to goście wiedzieli, że to Ryszard Kukliński. Przyjechali, by świętować uzyskane przez niego amerykańskie obywatelstwo. Formalności dokonano tego samego dnia nieco wcześniej, podczas tajnej sesji miejscowego sądu. Minęło prawie pięć lat od ewakuacji Kuklińskich z Polski. 56-letni Kukliński wymieniał energiczne uściski dłoni ze swoimi gośćmi, niektórych przytulał. Wielu z nich uczestniczyło w operacji „Mewa” w sztabie CIA i pierwszy raz miało okazję go spotkać. Dla innych, w tym dawnych agentów z Warszawy, którzy widywali go jedynie przelotnie na ulicy lub organizowali jego ryzykowną ucieczkę, było to odnowienie dawnej znajomości. Ktoś wyciągnął butelkę szampana. David Forden - „Daniel” - zadźwięczał kieliszkiem i wzniósł toast za Kuklińskiego i jego nowe życie.

Później zaczął mówić Kukliński. Jego głos był ledwie słyszalny, bo wciąż krępował go silny polski akcent, z jakim mówił po angielsku. „Są chwile w życiu człowieka, kiedy serce niemal przestaje bić i niepotrafisz znaleźć słów, by wyrazić to, co czujesz” - rozpoczął. Wspomniał o uniesieniu, z jakim patrzył na amerykańską flagę wywieszoną przed Ambasadą Stanów Zjednoczonych w Warszawie podczas dziewięciu lat swojej współpracy z CIA. Stwierdził, że od tego dnia z dumą może nazywać ją również swoją flagą. „Złożyłem przysięgę i przyjmuję obowiązki, które się z tym wiążą”.Przerwał na chwilę, a później dodał łamiącym się głosem: „Wybaczcie mi, ale duszą i ciałem na zawsze pozostanę Polakiem”. Pierwsze lata pobytu Kuklińskiego w Stanach Zjednoczonych nie były łatwe ani dla niego, ani dla jego bliskich. Hanka i synowie pułkownika musieli przyzwyczaić się do swojej nowej tożsamości i życia pod przybranym nazwiskiem. Hanka wyjechała, nie pożegnawszy się ze swoją matką.

Zostawili w Polsce przyjaciół i praktycznie cały majątek, w tym księgozbiór Waldka. Musieli uczęszczać na intensywne kursy angielskiego, ponieważ żadne z nich go nie znało. Z pomocą CIA Kukliński zmienił swój wygląd zewnętrzny. Zapuścił brodę i wąsy, a lekarz usunął mu tatuaż z napisem „Atlantyk”, który zrobił sobie jako nastolatek na ręku w czasie wojny. Istniały obawy o jego bezpieczeństwo. W polskiej ambasadzie w Waszyngtonie i konsulatach w całym kraju pracowali agenci SB, a w Polsce obowiązywał nakaz jego aresztowania. Gdyby go aresztowano, czekałaby go egzekucja. Oczywiście było też KGB, którego agenci w Stanach Zjednoczonych z pewnością interesowali się polskim pułkownikiem.

Bogdan starał się utrzymywać kontakt z Izą. Dzwonił do domów zaufanych przyjaciół w Warszawie, żeby z nią porozmawiać, ale oboje bardzo za sobą tęsknili. Kukliński, któremu marzył się pies, tuż po przyjeździe zobaczył ogłoszenie w „Washington Post” o sprzedaży białych szczeniaków rasy bichon frise. Hodowcy z Maryland została jeszcze jedna suczka. Kuklińscy nazwali ją Gemini.Forden, jego koledzy i ich żony starali się złagodzić stresy Kuklińskich, regularnie ich odwiedzając, zapraszając na kolacje i wspierając rozmową.

Pewnego dnia, niedługo po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych, Kuklińskiego zaproszono do siedziby CIA na uroczystość odbywającą się w gabinecie dyrektora Agencji, Williama Caseya. W obecności Fordena i innych pracowników Agencji wręczono mu - w końcu - medal za zasługi dla wywiadu. Jako że Kukliński nadal słabo znał angielski, a Casey zwykł mamrotać, w roli tłumacza wystąpił Victor Kliss.
Kukliński otrzymał polską wersję listu gratulacyjnego, a Kliss odczytał jego tekst po angielsku:Działając w warunkach wielkiego osobistego zagrożenia, płk Kukliński konsekwentnie przekazywał niezwykle cenne i ściśle tajne informacje na temat sit zbrojnych, planów operacyjnych i zamierzeń Związku Sowieckiego i państw Układu Warszawskiego. Czyniąc to, miał swój niezrównany wkład w zachowanie pokoju, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. Przez cały ten czas płk. Kuklińskim powodowały najszlachetniejsze intencje patriotyzmu oraz głębokiego poczucia obowiązku i oddania ideałom wolności. Niestety, jego poświęcenie i oddanie muszą na zawsze pozostać tajemnicą. Medal ten, również wręczony w tajemnicy, jest hołdem - wielce w jego przypadku zasłużonym - dla rzesz ludzi na całym świecie, którzy podzielają wyznawane przez niego wartości. Po przybyciu do Stanów Zjednoczonych Kukliński stał się cenionym konsultantem władz w kwestiach dotyczących Związku Sowieckiego i Układu Warszawskiego, sporządzając ocenę doktryny Pentagonu w zakresie walki na lądzie i w powietrzu oraz obszerną analizę, pisaną z punktu widzenia sowieckiego Sztabu Generalnego, na temat ewentualnej reakcji Moskwy na tę nową doktrynę. Przygotował również raport na temat planów zbrojeniowych Związku Sowieckiego i Układu Warszawskiego.

Aris Pappas, specjalista od spraw stanu wojennego, regularnie wysłuchiwał jego sprawozdań. Kuklińskiemu przydzielono biuro nieopodal Langley z komputerem i sekretarką. Jedna z żon agentów udała się z nim po zakup maszyny do pisania Selectric z polską czcionką. Ważne osobistości z kręgów Departamentu Obrony i wywiadu zostały poinformowane o jego przyjeździe. Jedna z nich, Les Griggs, pułkownik zatrudniony w Pentagonie, dołączył do zespołu przyjmującego jego sprawozdania. Kukliński był zachwycony, że wreszcie będzie współpracował z oficerem armii. „To pana szukałem - musimy porozmawiać” - powitał go, kiedy zostali sobie przedstawieni. Griggs, Pappas oraz inni oficerowie z pomocą Klissa przez pół roku odbierali relacje Kuklińskiego na temat Związku Sowieckiego i Układu Warszawskiego. „Szybko dotarło do mnie, że przez lata czytałem jego raporty” - wspominał później Griggs.

Niewielka grupa analityków z Pentagonu dostarczała mu pytania za pośrednictwem Griggsa, który streszczał im jego relacje. Analitycy ci przejrzeli dziesiątki tysięcy stron dokumentów przesyłanych przez Kuklińskiego w ciągu dziewięciu lat, starając się wyjaśnić wątpliwości i kwestie, o które już dawno chcieli go zapytać. CIA wciąż utrzymywała informację o przyjeździe Kuklińskiego w sekrecie, jednak w grudniu 1982 r. pojawił się pierwszy artykuł na temat jego tajnej działalności. Tygodnik „Newsweek” opublikował wiadomość, że CIA otrzymała plany dotyczące wprowadzenia stanu wojennego, zanim polskie władze stanęły do konfrontacji z „Solidarnością”. „CIA miała tam od długiego czasu tajnego agenta, który do roku 1981 awansował na stanowisko pułkownika polskiego Sztabu Generalnego” - napisano w artykule. Zacytowano też anonimową wypowiedź stwierdzającą: „Przez bardzo długi czas było bardzo niewiele rzeczy, które działy się w najwyższych kręgach polskiej armii, o których CIA by nie wiedziała”. Artykuł sugerował, że po otrzymaniu planów wprowadzenia stanu wojennego od Kuklińskiego CIA mogła była ostrzec przywódców „Solidarności”, dając im czas na zejście do podziemia, zanim zostali aresztowani.

Jednak dalej napisano, że „w Solidarności roiło się od rządowych szpiegów” i że takie ostrzeżenie Kukliński mógł przypłacić życiem. Napisano także: „Jedna z legend II wojny światowej głosi, że Churchill postanowił nie bronić katedry w Coventry przed hitlerowskim nalotem, by chronić tajemnicę złamania przez aliantów niemieckiego szyfru Ultra. W czasach zimnej wojny lat 80. «Solidarność» stała się drugim Coventry”.
Nazwisko Kuklińskiego nie pojawiło się w artykule, ale nie miało to znaczenia. Pułkownik obawiał się, że zostanie on wykorzystany propagandowo przez jego wrogów, choćby jako dowód przed sądem wojskowym. Uznał ujawnienie kulis jego działalności przez anonimowych przedstawicieli władz amerykańskich za zdradę i zirytowało go określenie „agent CIA”. Zawsze uważał się za agenta działającego na rzecz Polski. Nagrał na dyktafon godzinny monolog, który nazwał spowiedzią swojego życia. Chciał nawiązać kontakt z polską parafią w Maryland i poprosić księdza, by kiedyś, po jego śmierci, przekazał nagranie pierwszemu prezydentowi wolnej Polski. Dowiedziawszy się o rozterkach Kuklińskiego, Forden pojechał do jego domu. Zastał go w rozpaczy. Pułkownik zgolił brodę i wąsy i oznajmił mu, że chce wrócić do Warszawy i oddać się do dyspozycji prokuratury wojskowej. Forden przekonywał go, że to bez sensu. Amerykańska prasa cieszy się wolnością, tłumaczył. Władze ani partie polityczne nie mają na nią wpływu. Po kilku dniach Kukliński otrzymał dwustronicowy list od Caseya, napisany w imieniu prezydenta Reagana, w którym szef CIA przyrzekł, że „zrobi wszystko, na co zezwala mu prawo, by odnaleźć i ukarać osobę, która przekazała informacje umożliwiające napisanie artykułu”.

Casey dodał: „Artykuł ten był niepotrzebny i niefortunny, ale - w jakimś sensie - został napisany w dobrej wierze. Wyjaśnię to Panu: Ameryka miała w swej historii wielu bohaterów. Amerykanie wciąż szukają nowych, by nadać znaczenie i rozmach naszej demokracji. Ci, którzy znają Pana osobiście, traktują Pana jak przyjaciela, człowieka wielkiej siły charakteru i odwagi i jako polskiego patriotę - bohatera”.

Forden przekonał Kuklińskiego do pozostania w Stanach Zjednoczonych. Ten w coraz większym stopniu szukał u niego rady w sprawach osobistych. Forden szukał z kolei sposobu na ułatwienie adaptacji rodziny Kuklińskich. Wiedząc o depresji Bogdana spowodowanej rozstaniem z Izą wraz z Johnem Steinem, dyrektorem pionu operacyjnego CIA, pojechał do Kuklińskiego na kolację. Rozmowa skupiła się na możliwościach przeprowadzenia kolejnej tajnej operacji - tym razem sprowadzenia Izy do Stanów. Później opracowano plan, który zrealizowała komórka CIA w Bukareszcie. Na początku września 1983 r. grupa polskich turystów poleciała na tydzień do rumuńskiego kurortu Mangalia nad Morzem Czarnym nieopodal granicy z Bułgarią. Była w niej 27-letnia Iza. Pewnego ranka wymknęła się z hotelu, zostawiając bagaż oraz ubranie. Miała czerwone spodnie, podkoszulkę, mały, skórzany portfel i paszport. Przeszła kilka przecznic do skrzyżowania obok kręgielni, gdzie miała się rozglądać za parą Amerykanów. Zauważyła dwie osoby, które odpowiadały ich rysopisowi. Amerykanie uśmiechnęli się do niej i pokazali fotografię. Iza spojrzała na nią i zobaczyła siebie. Amerykanie - szef placówki CIA w Bukareszcie i jego żona - zaprowadzili ją do stojącej w pobliżu furgonetki. W miejsce tylnej kanapy zamontowano podłużną skrzynię, w której miała się ukryć. Położyła się na plecach. Jej twarz niemal dotykała zamkniętej pokrywy. Mimo że był tam otwór wentylacyjny, czuła się jak w trumnie.

Leżała spięta w ciemnościach. Do granicy bułgarskiej dojechali w niecałe dwadzieścia minut. Gdy furgonetka stanęła, Iza słyszała głosy celników i poszczekiwanie psów. Kierowca i jego żona wysiedli z samochodu. Po godzinie Iza zaczęła się dusić. Słyszała psy krążące wokół furgonetki. Wreszcie Amerykanie wrócili, włączyli silnik i wszyscy razem wjechali do Bułgarii. Iza zawołała, że chce jej się siusiu. Agenci zjechali na pobocze. Pozwolili jej wyjść ze skrzyni, ale nie z samochodu. Dali jej plastikową torebkę. Po kilku godzinach furgonetka dotarła do granicy tureckiej, gdzie znów musiała się zatrzymać. Po wjechaniu do Turcji kierowca skręcił z drogi w las. Iza wreszcie mogła wysiąść z auta. Przywitali ją agenci CIA z rodzinami, którzy urządzili tam piknik na jej cześć. Spędziła noc w hotelu w Stambule, gdzie wręczono jej nowe dokumenty i ubranie sprowadzone z Wielkiej Brytanii.
Roześmiała się, oglądając nowe stroje. Biustonosz był o kilka numerów za duży. Z Turcji poleciała do Frankfurtu, gdzie z niepokojem czekali na nią Bogdan i jego matka. Spotkanie było wzruszające i radosne. Kukliński powitał ją serdecznie w Wirginii. Obwiózł ją po okolicy, pokazując piękne, zmieniające się kolory jesieni. W październiku Iza i Bogdan pobrali się w domu Kuklińskich. W uroczystości wziął udział Forden i inni nowi znajomi rodziny z CIA i z Pentagonu.

Drugi syn Kuklińskiego, Waldek, zaczął znów gromadzić książki, które miały mu zastąpić księgozbiór pozostawiony w Polsce. Szukał ukojenia w pisaniu i lekturze. Zaprzyjaźnił się ze studentką z uniwersytetu Georgetown. W końcu zamieszkali razem. W listopadzie 1983 r. skończył pisać książkę, którą zadedykował ojcu. Była to pełna symboli, licząca 200 stron opowieść o życiu jego rodziny. Napisał ją pod pseudonimem, pomijając szczegóły wskazujące na to, że jest synem Kuklińskiego. Czytając ją, pułkownik widział, że Waldek cierpi z powodu wyjazdu rodziny z Polski.

Polskie władze publicznie nie skomentowały wyjazdu Kuklińskiego, jednak w maju 1984 r. skazano go zaocznie podczas tajnej sesji Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Przeprowadzono intensywne śledztwo, [ciach!] wielu świadków, od najwyższych rangą wojskowych po Czesława Jakubowskiego, emeryta i przyjaciela Kuklińskiego, który miał się zaopiekować Zulą. 23 maja 1984 r. sąd orzekł, że Kukliński zdezerterował z polskiej armii, oskarżył go o „zdradę Ojczyzny” i skazał na karę śmierci. Stwierdzając, że nie znajduje żadnych okoliczności łagodzących, nakazał również konfiskatę majątku i pozbawienie praw publicznych.

W szczegółowym uzasadnieniu sąd opisał udział Kuklińskiego w planowaniu podstawowych kwestii obronnych Układu Warszawskiego i rolę, jaką odegrał w opracowaniu polskiej doktryny wojennej i planów dotyczących wprowadzenia stanu wojennego. Sąd stwierdził, że dokumenty te, jako ściśle tajne, były dokumentami najwyższej wagi, a ich ujawnienie w nieobliczalny sposób zagroziło bezpieczeństwu obronnemu Polski. Dowody jednoznacznie wskazują, że płk Ryszard Kukliński zdezerterował z Ludowego Wojska Polskiego. Wydając najsurowszy wyrok na oskarżonego, Ryszarda Kuklińskiego, sąd wziął pod uwagę fakt, że aktu zdrady dopuścił się oficer zajmujący wysokie stanowisko w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego, którego znajomość kwestii obrony i bezpieczeństwa Polski była wyjątkowo rozległa. Oskarżony bez skrupułów przekazywał informacje amerykańskiemu wywiadowi w szczególnie trudnym okresie w dziejach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, tj. przed wprowadzeniem stanu wojennego. Szkody wyrządzone przez oskarżonego, Ryszarda Kuklińskiego, są ogromne, zważywszy na zakres jego kompetencji i fakt, że pracuje obecnie jako doradca w sprawach Europy Wschodniej rządu państwa wrogiego wobec Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Konsekwencje jego działań trudno obecnie przewidzieć. Nie ma dowodów, że sąd wojskowy wiedział o dziesiątkach tysięcy stron sowieckich dokumentów przekazanych przez Kuklińskiego na Zachód. Tymczasem sąd spekulował: „Można śmiało podejrzewać, że oskarżony, Ryszard Kukliński, współpracował z wywiadem Stanów Zjednoczonych przez długi czas”.

CIA w końcu poinformowała Kuklińskiego o wyroku, jednak nie powiedział on o tym Hance ani synom. Był tylko zdziwiony, że reżim Jaruzelskiego tak długo z tym zwlekał.


Góra
Zobacz profil  
 



Weiser Benjamin: Ryszard Kukliński - życie ściśle tajne
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1 ] 

Podobne tematy:

- Benjamin :)
- Książka o chorobach - ściśle medyczna.
- S-F odnoszące się ściśle do nauk przyrodniczych
- Benjamin Button
- Benjamin Black - Tajemnica Christine Falls
- tajne-pomozcie
- Agenci i tajne organizacje
- Aurelici, Zakon Syjonu i inne tajne stowarzyszenia -
- Jak zarobić naprawde duze pieniadze? Tajne techniki
- Ryszard Kapuściński


Przeczytaj również:

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net