 |
 |
|
Jack Kerouac |
| Autor |
Wiadomość |
burza
Maniak książkowy Blond Rose Blue

Dołączyła: 12 Kwi 2008 Posty: 1706 Skąd: A zgadnij
|
Wysłany: 2008-05-31, 16:09 Jack Kerouac
|
|
|
Jack Kerouac (ur. 12 marca 1922, zm. 21 października 1969) - amerykański powieściopisarz, poeta i artysta, jeden z najwybitniejszych członków Beat Generation. Tematyka jego książek, w dużej liczbie autobiograficznych, obracała się wokół jego własnych podróży po świecie i przygód z nimi związanych, a także wokół własnych przemyśleń i refleksji dotyczących życia.
Biografia
Wczesna młodość
Jean-Louis Lebris de Kerouac, urodzony w Lowell, Massachusetts, we franko-amerykańskiej rodzinie. Jego rodzice, Leo-Alcide de Kerouac i Gabrielle-Ange Lévesque mieszkali w Prowincji Quebec w Kanadzie. Jak wielu innych mieszkańców tego regionu, rodziny Lévesque i Kerouac wyemigrowały do Nowej Anglii w poszukiwaniu pracy. Jack nie mówił po angielsku aż do szóstego roku życia, w domu posługiwano się językiem francuskim. Jego starszy brat, Gérard, zmarł, kiedy Jack był bardzo mały - pod wpływem tego wydarzenia napisze później książkę Wizje Gerarda.
Jego wybitne uzdolnienia sportowe sprawiły, że stał się gwiazdą lokalnego klubu piłkarskiego, co pomogło mu zdobyć stypendium Columbia University w Nowym Jorku. To właśnie tam Kerouac poznał ludzi, z którymi miał później podróżować dookoła świata: byli to członkowie tzw. Beat Generation, Allen Ginsberg, Neal Cassady i William S. Burroughs. Kiedy Kerouac złamał nogę i pokłócił się z trenerem, jego stypendium zostało cofnięte. W roku 1943 wstąpił zatem do marynarki wojennej, ale wkrótce został zwolniony z powodów psychiatrycznych.
Lata późniejsze
Pomiędzy podróżami morskimi, Kerouac mieszkał w Nowym Jorku wraz z przyjaciółmi z Columbia University. Zaczął pisać swoją pierwszą powieść, zatytułowaną Miasteczko i Miasto, która została wydana w 1950 i dzięki której zdobył poważanie jako autor.
Kerouac pisał przez cały czas, pomimo nie wydania żadnej powieści aż do roku 1957, kiedy wydawnictwo Viking Press wydało jego najsłynniejszą książkę, W drodze. Ta najbardziej autobiograficzna książka opowiada o podróży po Stanach Zjednoczonych i Meksyku wraz z Nealem Cassadym (w książce jako Dean Moriarty). Powieść ta jest często określana jako sztandarowe dzieło powojennej, jazzowo-poetycznej, narkotycznej epoki Beat Generation. Kerouac napisał ją podczas sesji "spontanicznej prozy" (strumień świadomości), co pozwoliło mu stworzyć swój własny i niepowtarzalny styl. W pewnych kręgach był czczony jako główny i kultowy już pisarz Ameryki, a z całą pewnością uważano go za rzecznika Beat Generation.
Jego przyjaźń z Allenem Ginsbergiem, Williamem Burroughsem i George'em Whitmanem definiowała pokolenie. Kerouac jest również autorem scenariusza do "beatowego" filmu pt. Pull My Daisy (1958).
W 1954 Kerouac odkrył Biblię Buddyjską autorstwa Dwighta Goddarda, która zapoczątkowała jego studia nad buddyzmem i pragnienie oświecenia. Niektóre doświadczenia z tego okresu znalazły swoje odbicie w książce Włóczędzy Dharmy, wydanej w roku 1958. Kerouac nawiązał bliskie stosunki z Alanem Wattsem (Arthur Wayne w powieści Kerouaca Big Sur oraz Alex Aums w Desolation Angels). Spotkał również słynnego japońskiego znawcę i propagatora zen, D.T. Suzukiego. Kerouac napisał Wake Up, biografię Siddharty Gautamy Buddy, która do dziś nie została opublikowana.
Najważniejsze dzieła
- On the Road 1957 (pol. W drodze)
- The Darma Bums 1958 (pol. Włóczędzy Dharmy)
- The Subterraneans 1958 (pol. Podziemni)
- Mexico City Blues 1959
- Maggie Cassidy 1959
- Dr. Sax 1959
- Tristessa 1960
- Lonesome Traveller 1960
- Scripture of the Golden Eternity 1960
- Book of Dreams 1961
- Pull my Daisy 1961
- Big Sur 1962
- Visions of Gerard 1963 (pol. Wizje Gerarda)
- Desolation Angels 1965
- Satori in Paris 1966
- Vanity of Duluoz 1968
(Wikipedia)
---
W drodze
Przymiotnik "kultowy" bywa często nadużywany w odniesieniu do dzieł filmowych czy literackich, ale w przypadku książki Kerouaca trudno o lepsze określenie. Nieczęsto się zdarza, żeby jedna książka zdołała tak doskonale oddać klimat epoki, zarejestrować przełom dokonujący się zarówno w samej literaturze, jak i w życiu narodu. Jej fabuła wydaje się bardzo prosta ? ot, grupa młodzieńców, szukających sensu życia, jeździ po Ameryce, na ogół bez wyraźnego celu, najczęściej bez pieniędzy, niekiedy na bakier z prawem. Owi młodzieńcy to pierwsi beatnicy, zrzucający za sprawą swoich ideałów i swojego życia gorset konwencji, krępujący amerykańską przeciętność
(Merlin) |
|
|
|
 |
Reklama
|
|
 |
stephendedalus
Książkowy fascynat infinite jester

Wiek: 28 Dołączył: 01 Gru 2007 Posty: 1207
|
Wysłany: 2008-05-31, 19:25
|
|
|
| Kerouac jest fajny i fajnie pisze, czytało się, czytało, jeszcze w liceum. Pamiętam jednak, że miałem taką refleksję, że całe to włóczęgostwo, podróże, wskakiwanie do pociągów, buddyzm, miało tylko za zadanie ukryć pogłębiającą się pustkę w sferze wartości, za którymi warto by podążać. Dlatego dla mnie W drodze była smutną książką. Szczególnie teraz po latach, gdy po beat-generation pozostały tylko czarno-białe zdjęcia i książki Kerouaca. |
|
|
|
 |
Artur Machen
Nowicjusz
Dołączył: 11 Lip 2008 Posty: 27
|
Wysłany: 2008-07-11, 14:49
|
|
|
| Niestety dziś wielu brak odwagi, by się włóczyć. Ich Dharma spoczywa jak wierny pies u ogniska współczesnej obojętności i braku życiowego celu. Kerouac, może i na smutno, ale szukał. |
|
|
|
 |
zuwinka
Stały czytelnik

Dołączył: 30 Lis 2008 Posty: 285
|
Wysłany: 2008-11-30, 12:41
|
|
|
Ponoć w 20 dni to dzieło powstało
chyba taka była idea "atomatic writing?"?
Jak byłam nastka to ta książka i podobne (Burroughs, Miller, Bukowski, Cendrars, że i Celine wstawię...) mocno mnie ruszyła, niby nic, ale cos tam jednak w człowieku zostaje
Czasem wracam do Podziemnych, Włodzęgi...wizje Gerarda to już inna bajka.
Nie znam się, ale wydaje mi się że kultowa (za Burza) to chyba najlepsze określenie, z drugiej strony raczej też nie aspirowała do miana arcydzieła literatury światowej
Pozdrawiam |
|
|
|
 |
qbard
Stały czytelnik

Wiek: 41 Dołączył: 08 Gru 2008 Posty: 274 Skąd: opole
|
Wysłany: 2008-12-14, 23:57
|
|
|
| "W drodze" i "Włóczędzy Dharmy" to tak naprawdę proste książki którym przyświeca idea Carpe Diem. Ale mimo, że pisane prostym językiem, porywa. |
|
|
|
 |
Christof71
Zaglądacz

Wiek: 38 Dołączył: 25 Gru 2008 Posty: 51
|
Wysłany: 2009-01-01, 00:59
|
|
|
| Dla mnie najważniejsi są Włóczędzy Dharmy. Czytałem ją już wielokrotnie, zawsze z wielką przyjemnością. Polecam wszystkim młodym buddystom. |
|
|
|
 |
dendrobates
Zaglądacz
Dołączył: 12 Sty 2009 Posty: 53
|
Wysłany: 2009-01-19, 17:37
|
|
|
| Młodym buddystom to ja bym raczej polecał Sutty Kanonu Palijskiego. Oczywiście Kerouac da się czytać, |
|
|
|
 |
Bez_Właściwości
Nowicjusz
Dołączył: 06 Lut 2009 Posty: 10
|
Wysłany: 2009-02-06, 21:13
|
|
|
Nie wiem czy było to napisane w książce " W drodze ", czy przeczytałem w innym miejscu, ale Kerouac pisał tą książkę jak utwór muzyczny, płynny, bez przecinków, po prostu chciał by jego tekst przypominał utwory jazzowe, takich mistrzów jak miles davis, george shearing i innych, których opisywał w swojej książce.
Ludziom w dzisiejszych czasach przydałoby się przeczytać jego książki, z prostej przyczyny.
Jesteśmy społeczeństwem za bardzo popkulturowym, nastawionym tylko na konsumpcje, a bitnicy przeciwstawiali się temu.
Ja osobiście jestem zachwycony prozą Kerouaca. |
|
|
|
 |
qbard
Stały czytelnik

Wiek: 41 Dołączył: 08 Gru 2008 Posty: 274 Skąd: opole
|
Wysłany: 2009-02-08, 15:49
|
|
|
| Czytając książki Kerouaca samemu chciałoby się wyrwać z nurtu codzienności. Można cieszyć się życiem nic nie mając (chodzi o rzeczy materialne). "W drodze" Kerouac zaznacza, że nie jest dobrym pisarzem ale jest uparty w swoim pisarstwie. Trzeba mieć dużo samozaparcia i chęci a można zrobić wszystko. |
|
|
|
 |
zuwinka
Stały czytelnik

Dołączył: 30 Lis 2008 Posty: 285
|
Wysłany: 2009-02-10, 19:42
|
|
|
dzisiaj miałam piękny sen, naprawdę piękny sen...
...napisałam knigę i (nie wiem dlaczego) w recenzji (in inglisz?!) porównywano ją do ww. pozycji |
|
|
|
 |
burza
Maniak książkowy Blond Rose Blue

Dołączyła: 12 Kwi 2008 Posty: 1706 Skąd: A zgadnij
|
Wysłany: 2009-03-24, 18:29
|
|
|
Ciekawe jest to, co tutaj piszecie. Odnowiłam sobie lekturę "W drodze". Czyż to nie piękna książka? A czy smutna, jak mówi stephendedalus? Tak - tylko, że, stiven, ona miała być smutna; tęsknota, tęsknota, tęsknota. Za czym? No właśnie... Wystarczy tylko przypomnieć sobie te smutne oczy jazzmanów. A poza tym - "Droga to życie". Pada gdzieś w 3/4 książki. Tak więc życie nie może być ustabilizowane. Więc gdzie ten smutek? Bo chyba nie z powodu b r a k u stabilizacji. Raczej z powodu rozszczepiającej się jak światło w pryzmacie czy osobowość w schizofrenii (Kerouac miał schizę) - egzystencji w rzeczywistości. Tęsknota za nie-iluzorycznym poczuciem bycia?
He, he, przepraszam. Jednakowoż dla mnie ta książka to podróż przede wszystkim duchowa - a nie tylko palcem po mapie, przy wykorzystaniu obrazu Ameryki z atlasu świata. Co jeszcze? Jak to na okładce w danym wydaniu zacytowano, nic nie równa się w literaturze tym opisom sesji jazzowych - jakie można znaleźć w tej kultowej pozycji. No po prostu obłęd, obłęd, obłęęęd! (Swoją drogą, to słowo oraz "święty/święta/święte" pada chyba na każdej stronie książki.) Wow, robi wrażenie. Tak, mnie się to literacko podoba, i basta. Niech sobie kto mówi, co chce, ale to nawet nie można określić jako "fajne" czy "bomba". To-jest-genialne! Niczym gadanie (improwizacje) jednego z bohaterów - Sama bodajże, tego przerażająco uwielbiającego literaturę i naukę, oraz mistykę, świętego szaleńca. Chociaż iluż tam zostało opisanych świętych szaleńców, świętych debili, świętych nikczemników...
Uhm... A miało być bez patosu, bez egzaaalaaacji... No cóż. Książka dla mnie jak samotny, nocny spacer w światłach miasta, co bardzo lubię, bardzo.
Pozdrawiam,
burza |
|
|
|
 |
Jahnesta
Nowicjusz

Wiek: 20 Dołączyła: 15 Cze 2009 Posty: 25 Skąd: Inowrocław
|
Wysłany: 2009-06-25, 18:02
|
|
|
Właśnie jestem po lekturze "Włóczęgów Dharmy" i właściwie to książkę czytało się miło, ale tak do końca mnie nie zachwyciła. Było kilka ciekawych momentów, ale zdarzały się słabsze fragmenty. Trochę podobne poglądy do Stachury. Można poczytać dla przyjemności w wolnej chwili |
|
|
|
 |
tjdracz
Zaglądacz

Wiek: 18 Dołączył: 16 Lip 2009 Posty: 52 Skąd: Kielce
|
Wysłany: 2009-07-16, 13:20
|
|
|
| Kiedyś jeden mój znajomy stwierdził gdy powiedziałem mu, że w empiku pojawiło się "W drodze" , by jak najszybciej zakupić tę książkę bo zaraz zostanie wyprzedana. Minęło kilka miesięcy i Kerouac jak leżał na półce tak leży tam dalej. A szkoda. Szkoda bo to powieść świetna. Brak wyraźnej fabuły można wybaczyć, gdyż siła leży tu w narracji, a ta jest cudowna. Chyba jedna z lepszych z jakimi zetknąłem się w beletrystyce. I pęknie zarysowany szalony czas lat 50. Jazz, beatnicy... Nie mogę tylko zrozumieć wyraźnego zachwytu czytelników nad postacią Deana, który dla mnie jawi się jako hm... inteligentny idiota. Nie umiem tego inaczej nazwać, wybaczcie. |
|
|
|
 |
Naia
Mól książkowy ...Katasza

Wiek: 22 Dołączyła: 19 Lip 2006 Posty: 827 Skąd: Rzeszów/Kraków
|
Wysłany: 2009-08-23, 21:27
|
|
|
| Przeczytałam "W drodze", doceniam rozmach, doceniam oryginalność stylu, doceniam, że doskonale oddaje klimat epoki, ale... Ten ich styl życia, byłam tym przerażona. Ciągle przed siebie, ciągle w drodze, żadnego w zasadzie miejsca, które można by nazwać domem, i wciąż ta głupia banda prze na przód. No i niby tak chcą, tak potrzebują, niby droga to życie, niby nie chcą tej stabilizacji, ale w pewnej chwili Sal mówi Cała moja nadzieja w tym, że pewnego dnia będziemy mieszkać na tej samej ulicy z naszymi rodzinami i będziemy się trzymać razem jak dwóch weteranów dawnych czasów, więc czy to szaleństwo ma być tylko etapem przejściowym, czy to cecha młodości, która ma przeminąć razem z tym niepokojem pchającym przed siebie? Sama nie wiem, może tylko urabiam wszystko na swoją modłę, może za bardzo patrzę przez pryzmat samej siebie, swojej postawy. Nie wyobrażam sobie tego, swoją drogą, tego końca ich szaleństwa. Mieliby przestać być tymi dużymi dziećmi? Widzieli więcej, byli wybrańcami, świętymi błaznami, szaleńcami ogarniętymi szałem życia, szałem rozmowy, chęcią zbawienia, pragnącymi wszystkiego naraz, tymi, co nigdy nie ziewają, nie plotą banałów, ale płoną, płoną, płoną, ale nie mogłam pozbyć się myśli, że poza tym są także bandą nieodpowiedzialnych wariatów bez pomysłu na życie. |
|
|
|
 |
qbard
Stały czytelnik

Wiek: 41 Dołączył: 08 Gru 2008 Posty: 274 Skąd: opole
|
Wysłany: 2009-11-06, 10:42
|
|
|
| Not to przeczytałem w końcu "Wizje Gerarda". Po "W drodze" i "Włóczęgach Dharmy" jest to dla mnie najsłabsza pozycja. Bardzo przygnębiająca historia umierającego 9 letniego brata. Ogólnie mówi, że życie jest do bani. |
|
|
|
 |
|
|
Suknie Slubne
|
|
|