Książki, Literatura, Poezja - Forum Książki
Książki, Literatura, Poezja - Forum Książki
Teraz jest 2014-10-25, 02:21


Strefa czasowa: UTC + 1








 [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Wardel czI
PostNapisane: 2009-08-28, 17:51 
Nowicjusz

Dołączył(a): 2009-08-26, 18:42
Posty: 15
Witam:) Doszedłem do wniosku że nikomu z Was nie chce się czytać długich, kilkustronicowych opowiadań dlatego wystawiam tylko fragment moich wypocin. Jak będzie potrzeba, wystawie kolejną cześć. Proszę o opinie.
Dzięki z góry!


Wardel cz. 1

Wardel przeczesał palcami mokre włosy, i ponownie przemył twarz w jeziorze. Serce biło mu jak szalone, a po plecach spływał zimny pot. Musiał się uspokoić. Odszedł od jeziora zataczając na polanie małe koła, i nerwowo spoglądał na drżące ręce. Kiedy będzie świt? – zapragnął w duchu, z nadzieją wpatrując się w złocistą łunę nad górami. Przed oczami przemykały mu obrazy, makabryczne sceny i krew, mnóstwo krwi. Poczuł na twarzy ciepły podmuch wiatru, i oślepiające promienie, które z każda chwilą stawały się coraz intensywniejsze Od razu zrobiło mu się lepiej; usiadł na porośniętym mchem głazie i złapał oddech, próbując zwolnić bicie serca. Był zmęczony i przestraszony. Przez cała noc śnił na jawie, widział tylko te przerażające obrazy, na których myśl od razu przechodziły go zimne dreszcze. Co się dzieje?! – pomyślał
Słońce było już na tyle wysoko by ogrzać jego mokrą skórę. Czuł się dużo lepiej, mógł spokojnie usiąść na kamieniu i wygrzewać się w ciepłych promieniach słońca. Był zmęczony i wciąż czuł się niepewnie po przeżyciach ostatniej nocy. Im dłużej leżał, tym bardziej wsłuchiwał się w śpiew ptaków, delikatny szum wiatru w koronach drzew i odgłosy hałasujących w krzakach królików, które ledwo co powyskakiwały ze swych kryjówek. Kolejny podmuch wiatru przemknął po jego ciele, a wraz z nim chłopak zapadł w lekki sen, wśród budzącej się do życia przyrody.

***
Coś zatrzepotało skrzydłami tuz nad jego uchem, gdy przewracał się na drugi bok. Machnął ręką na oślep, odpędzając siedzące na nim ptaki. Chciał jeszcze pospać, wypocząć wśród ciepłych powiewów wiatru i słońca, które tkwiło wysoko na letnim niebie. Przetarł nos ręką i podrapał się w policzek, po czym przewrócił na plecy przeciągając z zadowoleniem. Nagle coś błysnęło w jego umyśle, przypomniał sobie gdzie jest, i co tu robi. Usiadł nerwowo rozglądając wokoło. Serce znów skoczyło do gardła.
Było już ciemno. W przeźroczystej tafli jeziora odbijał się słabo blask księżyca, rozświetlając wszystko dookoła niczym małe ognisko. Chłopak skoczył na równe nogi starając sobie coś przypomnieć. Czyżby przespał cały dzień?
Ponownie spojrzał na niebo. Księżyc wisiał wysoko nad lasem, a znad gór napływały falami gęste chmury, przysłaniając gwiazdy.
- Tutaj jesteś – powiedział ktoś zza jego pleców, prawie niesłyszalne.
Wardel odwrócił się za siebie, odgarniając z twarzy kępę czarnych włosów. Dostrzegł ją, stojącą na skraju lasu, z małym koszykiem w prawej ręce. Biała suknia połyskiwała w świetle nocy, a długie blond włosy powiewały na słabym wietrze. Uśmiechnęła się uroczo, i ruszyła w jego stronę, ostrożnie stąpając po kamienistej drodze.
- Co tutaj robisz Denna? – zapytał, stojąc w bezruchu.
Nie odpowiedziała. Podeszła do niego i splotła mu dłonie na karku, wpatrując się w jego duże, ciemne oczy.
- Szukałam cię w mieście, ale nigdzie cię nie było. Zaczęłam się martwić.
- Ja chyba......
Uciszyła go nagłym pocałunkiem. Wardel nie wiedząc co robić, objął ją w pasie i rozkoszował się jej miękkimi ustami. Nagle poczuł się wspaniale, zapomniał o otaczającym go świecie, skupiając cała swoją uwagę na dziewczynie, która po chwili cofnęła się od jego ust, uśmiechając przy tym uroczo.
- Nie widziałam cię cały dzień, i bardzo się za tobą stęskniłam.
Odwzajemnił uśmiech i zbliżył się do niej, pragnąc znów ją pocałować, jednak dziewczyna chwyciła jego rękę, i ściągnęła go na ziemie. Tuż nad nimi kwitł rozłożysty dąb o szerokich gałęziach, tłumiąc blask księżyca. Wardel starał się spojrzeć Denne w oczy, jednak takich ciemnościach było to niemożliwe. Dziewczyna szepnęła mu coś do ucha i posłała gorący pocałunek, wbijając dłonie w gęste włosy chłopaka. Jęknął, czując ciepło jej ciała, i miękkie muśnięcie ust.
- Ciesze się, że w końcu mnie znalazłaś – powiedział, gładząc ją po karku. Denna zaśmiała
się cicho, i przewróciła na plecy, ciągnąc go na siebie.
Nagle powietrze zmroził dziwny dźwięk, krótki, mącący ogarniającą ich ciszę. Wardel oderwał się od leżącej dziewczyny, i spojrzał na nią ze zdziwieniem.
- Słyszałaś?
Złapała go za koszulę i pocałowała, oplatając rękoma jego umięśnioną szyje. Nie zastanawiał się ani chwili dłużej nad źródłem tego dźwięku. Położył się na dziewczynie wdychając słodki zapach jej włosów. Denna była wspaniała. Sprawiała że chłopak czuł się spełniony, radosny. Znał ją ledwie kilka dni, ale już był pewien że to idealna dla niego dziewczyna.
Niepokojący dźwięk rozległ się ponownie za jego plecami, taki sam jak ten przed chwilą. Coś było nie tak.
- Denna, już noc, pójdźmy do domu... – powiedział jej do ucha, czując się niepewnie w ciemnościach lasu. Narastał w nim lęk i niepewność. Coś tu nie grało.
- Nigdzie nie idę – przerwała, gładząc go po piersi i całując w szyję.
Chłopak chciał się podnieść, czując ogarniający strach. Księżyc przykryły już chmury. Było zupełnie ciemno. Denna trzymała jego koszulę nie pozwalając mu się ruszyć.
Chodźmy już...
-Nigdzie się stąd nie ruszam – powtórzyła próbując go pocałować.
Coś jest nie tak, pomyślał Wardel rozglądając się wokoło.
- Denna, tutaj jest naprawdę niebezpiecznie. Chodźmy..
- Nigdzie się stąd nie ruszam!!!
Chłopakiem wstrząsnął dreszcz. Gdy księżyc na chwilę wychylił się zza płaszcza chmur, delikatne światło pozwoliło mu dostrzec diaboliczny uśmiech na twarzy dziewczyny.
- Ty też nigdzie się stąd nie ruszasz – powiedziała wciągając rękę przed siebie
Chciał wstać, ale ta szarpnęła go ze wszystkich sił, śmiejąc się przy tym nieludzko. Coś błysnęło w powietrzu i z chrupnięciem zatopiło się w jego plecach. Paraliżujący ból poraził całe ciało. Zawył próbując podnieść się na nogi, jednak ręce odmawiały mu posłuszeństwa. Denna zaśmiała się przeraźliwie, spychając go z siebie,po czym podniosła się gwałtownie wyciągają przed siebie zakrwawione ostrze sztyletu. Wardel spadł na plecy nie wiedząc co się stało. Ból nasilił się do tego stopnia że przez krótką chwilę nie mógł złapać oddechu. Jego koszula nasiąka krwią. Nim zdarzył się zorientować dziewczyna skoczyła na niego, próbując wbić ostrze w nieruchomy cel. Instynktownie chwycił jej rękę w locie, i wykręcił w drugą stronę, stękając przy tym z bólu. Trzymał ją mocno, sztylet wisiał tuż nad jego głową, coraz bardziej zbliżając się do twarzy. Nie mógł dłużej czekać. Wrzasnął i zdzielił dziewczynę w twarz wolną ręką, posyłając ją na łopatki. Ostrze upadło koło niego, z brzękiem odbijając się od kamieni. To była jego szansa. Podniósł się, czując potworny ból. Przed oczami pojawiały mu się obrazy z koszmaru, teraz bardziej wyraźne, bardziej rzeczywiste. Usłyszał kolejny histeryczny śmiech gdy dziewczyna skoczył w jego kierunku. Znikąd, w jej dłoni pojawił się drugi nóż o zakrzywionym ostrzu, który raz za razem przecinał powietrze, próbując dosięgnąć celu. Wardel był jak w transie. Pamiętał wszystko ze swojego koszmaru. Śniła mu się Denna, dokładnie taka sama jak teraz, demoniczna. Koszmar stał się rzeczywistością.
Błyskawiczne chwycił atakującą dziewczynę za rękę, uchylając się przy tym przed nadlatującym nożem, po czym uderzył ja w brzuch, pozbawiając na chwilę tchu.
Umrzesz!- wrzasnęła próbując oswobodzić rękę. Wardel nie mógł tracić czasu, krew
spływała po jego plecach tworząc kałuże pod stopami, czuł że słabnie. Szarpnął dziewczynę do siebie i odwrócił ją, chwytając jej szyje wolną ręką. To była ta chwila. Szarpnął mocno, słysząc trzask pękających kości. Głowa Denny opadła nisko do przodu, a z jej ust nie dobył się żaden dźwięk. Już nie żyła.
Wardel wypuścił ciało z rak, pozwalając by opadło bezwładnie na ziemię. Oczy same
mu się zamykały. Nie myślał o niczym, nic nie pamiętał. Ruszył z wolna w kierunku lasu, ze skupieniem wpatrując się w prowadzącą do miasta ścieżkę, która co jakiś czas rozmywała mu się przed oczami, w końcu znikając do dobre.


Góra
Zobacz profil  
 



 Tytuł:
PostNapisane: 2009-08-28, 20:01 
Zaglądacz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2009-08-22, 13:54
Posty: 84
Lokalizacja: Warszawa
christoffis napisał(a):
Doszedłem do wniosku że nikomu z Was nie chce się czytać długich, kilkustronicowych opowiadań


Bardzo mądry wniosek. ^^

christoffis napisał(a):
Kiedy będzie świt? – zapragnął w duch


"Zapytał w duchu" lepiej by tutaj pasowało. Poza tym, nie widzę jakichś strasznych błędów, jednakże strasznie mnie intryguje, jak Wardel zrobił to, że przeżył wbicie sztyletu w plecy, do tego jeszcze miał siłę na walkę, zabicie przeciwnika i wyruszenie drogą do miasta? ^^" Bardzo przyjemny styl pisania, chciałbym takich tekstów widzieć więcej, bo po prostu czytając takie opowiadania, człowiek się nie męczy. :)


Góra
Zobacz profil  
 
Wardel czI
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 



Przeczytaj również:

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net